piątek, 5 grudnia 2014

Rozdział 2



Chwila, chwila... Ludmiła, pomyśl.. Chociaż raz to chyba nie takie trudne... Co nie? Zresztą, mniejsza o to, najważniejsze, żebym jakoś Leona ominęła. Kurczę, czemu akurat ta restauracja mu się przywidziała, hę?! Czy ja dobrze widzę?! (A może mi się przywidzieć, bo stoję za drzwiami) Cathy obsłużyła Leona! Bogu dzięki! Tylko teraz, będę się musiała nieźle natrudzić, aby mnie nie zauważył. No ale trudno, eh....


Praca dość dobrze mi dziś szła, na szczęście dzisiaj przyjmowałam zamówienia na drugiej sali, tam gdzie nie było Leona! Ja to mam jednak szczęście! Jednak, w pewnym momencie dostałam SMS'a. Szybko podałam gościom talerze i ruszyłam w kierunku toalet. Zakluczyłam się w jednej i powoli czytałam treść wiadomości.


Ludzie! Ludzie! Czy to jest normalny człowiek?! Czy to jest normalne?! On, a dokładniej Leon, napisał czy ,,Moglibyśmy się spotkać w Starbrucksie za pół godziny? Kocham Cię :* Leon" Dłużej nie wytrzymam! Koniec tej maskarady, idę do niego i mu wszystko tłumaczę... A co, raz się żyje!


Właśnie idę podać jakiemuś chłopcu tort urodzinowy. Siedzi on zaraz obok Leona, Ludmiła teraz albo nigdy! Jak na moje nieszczęście nie zauważyłam samochodzika, który leżał na podłodze. Nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami i poczułam jak coś na mnie spadło. Dalej nic nie pamiętałam...


Obudziłam się w białej sali. Jej ,,jasność" raziła mnie po oczach. Nie wiedziałam gdzie jestem. Rozejrzałam się. Jestem w szpitalnej sali, a do tego nie mogę dotknąć głowy, tak cholernie boli. Nie pamiętam co się stało. Nagle drzwi do sali otworzyły się, stanął w nich Leon z kubkiem kawy. Szybko zamknęłam oczy. Odłożył kubek i złapał mnie za rękę.
-Ludmiła, błagam cię, obudź się... Kochanie, ja wiem że ty mnie słyszysz... Nie odchodź, nie dam sobie bez ciebie rady... Ty jesteś dla mnie wszystkim. Bez ciebie, moje życie nie ma sensu... - głos mu się załamał. Nie wierzę... On mnie tak mocno kocha, a ja co? Biłam się z myślami. W końcu uroniłam jedną łzę i lekko otworzyłam oczy.
-Ludmiła!- Leon mnie przytulił. Odwzajemniłam uścisk.
-Co ja tu robię?- powiedziałam słabo. Leon posmutniał.
-Przewróciłaś się w pracy. Byłaś dwa dni w śpiączce...


W końcu dostałam wypis ze szpitala. Nie mogę pracować przez jakieś dwa tygodnie. Miałam poważny uraz głowy. Wciąż boli, gdy się czeszę, lub gdy po prostu zakładam czapkę. Lekarze powiedzieli, że nie mogę nigdzie chodzić sama, gdyż w każdej chwili, mogę się gdzie wywalić, lub zwymiotować.  Leon przez te kilka dni cały czas przy mnie był. Bardzo mi wtedy pomógł. Ku mojemu zdziwieniu, wcale się na mnie nie gniewał. Ale nie zapominajmy o mojej kochanej cioci! Była u mnie tak długo, jak tylko mogła. Nawet mi powiedziała, że z Leona to jest złoty chłopak. No i tu się z tym zgodzę. Niedługo jego urodziny! Zupełnie zapomniałam!
Zeszłam na dół. Leon niedawno poszedł, a ciocia jak zwykle w pracy. Wzięłam do ręki komórkę i wystukałam numer Violetty. Po kilku sygnałach dziewczyna odebrała.
-Cześć Violu! Jak się masz?- zaczęłam.
-Cześć Lu! To właśnie ja chciałam się tego spytać! Jak się czujesz? Głowa mocno boli?- zapytała troskliwie.
-Dziękuję, powoli przestaje. Wiesz.... Mam do ciebie pytanie, Violu...
-Tak? Wal śmiało kochana!
-Niedługo są urodziny Leona... Zupełnie o nich zapomniałam, a że nie mogę sama nigdzie chodzić... Poszłabyś ze mną kupić coś dla Leona? Przy okazji nadrobiłybyśmy stracony czas! - zaproponowałam śmiało, biorąc jabłko do ręki i siadając na blacie.
-Brzmi świetnie! Pójdziemy jutro po zajęciach w Studio! Pasuje ci?
-Jasne, do jutra! Wielkie dzięki!
-Nie ma za co! Pa!.
Rozłączyłam się. Zeszłam z blatu i poszłam spać.
~*~
Trochę pogmatwany ten rozdział, ale mam nadzieję, że mi wybaczycie ;) Jeszcze taki krótki.... Ale obiecuję, że następny będzie dłuższy ;) Mam mnóstwo pomysłów na dalsze, także ten :D Jak widać wróciłam z rozdziałami po DOSYĆ długiej przerwie.... Mam nadzieję, że teraz będę dodawać regularnie posty :)

Mam pomysł! Będę robić małe wyzwania, czyli na końcu posta napiszę ile ma być mniej więcej komentarzy, aby pojawił się kolejny rozdział :)
To może na początek....Hm..
5 KOMENTARZY- ROZDZIAŁ NASTĘPNY! ♥
Do zobaczenia! ;*

wtorek, 2 grudnia 2014

Kochani!

Jak dało się zauważyć, była dosyć długa przerwa w dodawaniu rozdziałów... Wiecie jak to jest. Szkoła, dom, szkoła. Nie miałam czasu nawet wejść na laptopa dokończyć jakikolwiek  rozdział! Mam nadzieję, że się na mnie nie gniewacie i wybaczycie mi to zaniedbanie....
Rozdział II już niedługo! ;)

wtorek, 4 listopada 2014

[tragiczny] Wygląd bloga :D

Tym razem krótka notka o wyglądzie bloga... Przez kilka dni będzie wyglądał ( za przeproszeniem ) jak gówno, bo zrobiłam zły nagłówek... Nawet nie wiecie jak zła jestem uhh. 
Pewnie spytacie czemu nie skorzystałam z szabloniarni? Już tłumaczę. Większość graficzek pisała, że nie będzie robić szablonów z Bieberem, Kwiatkowskim, 1D itp. no to gdzie by mi z Violettą zrobiły! ;c  Wtedy to myślałam że wszystkich w domu uduszę :D
Życzcie mi powodzenia z CSS'em bo nie wyrobię [*] 
Pozdrawiam, z tego bezsensownego postu! :p
Ciao! ;* 
Ps. Ten gif jest taki aghh *-*

poniedziałek, 3 listopada 2014

Rozdział 1

Rozdział dedykowany karoluś ;*

Jesień w Buenos Aires jest taka piękna. Przechodząc przez park zapomniałam o wszystkich problemach i troskach. Dzisiaj ważny dzień. Nie wiem co zrobię, gdy Leon mi nie uwierzy. Pewnie znajdę sobie jakiegoś menela i będę udawać, że jestem szczęśliwa. Egh! 


Studio tętni dziś życiem. Wszyscy się nieźle denerwują, ja zresztą też. Całą paczką występujemy przed burmistrzem i jego córką. To bardzo ważne, gdyż ma on nam ufundować trasę po Europie. Przysiadłam przy fortepianie i zaczęłam grać. W pewnym momencie do sali wszedł Leon i zaczął śpiewać:

 Si es por amor
Doy todo lo que soy

Si es por amor
todo sera verdadero
Esta es mi vida y no la quiero cambiar
Al fin encontre mi lugar
Pero sueno un amor sincero
Alguien que me pueda amar

Yo me conozco y siempre encuentro la manera
No importa cuando y dónde sea
En mi juego esta claro el reglamento
Cuanto lo siento.

Zdziwiło mnie to nie powiem. Podszedł do mnie i przytulił mnie mocno.
-Verdas, o co ci chodzi?- zapytałam odpychając się od niego.
-Violetta powiedziała o tym, że tak naprawdę nie jestem w jej typie, że nie chciała mnie zranić i że ty żałujesz wszystkiego co zrobiłaś. Ludmiła, strasznie cię przepraszam.- Leon uklęknął przede mną i ujął moją prawą rękę w swoją. -Wybaczysz mi?- dodał po chwili.
Czemu to ja mam mu wybaczać? Przecież to ja miałam go gdzieś głęboko. To ja uważałam się za gwiazdę, to ja go zaniedbałam...
-Oczywiście że ci wybaczę!


Jesteśmy już na scenie. Przypadło mi rozpoczęcie występu, czyli śpiewam pierwsza. Po chwili światło jest skierowane na mnie. Uśmiecham się szeroko i śpiewam w rytm muzyki. Francesca, Natalia oraz Camila po chwili weszły na scenę i zaśpiewały z wielkim powerem chórki. Nie powiem, że wyszło im to prześlicznie. Zeszłyśmy szybko trochę  niżej, a na nasze miejsce wpadli chłopcy z Leonem na czele. Zrobiło mi się wręcz gorąco, gdy Leon pokazał mi ,,serce''. No cóż, kto by mnie nie kochał! Kurczę! Ludmiła przestań być taka no... egh nieważne. Na refren dołączyła do nas Violetta, jej anielski głos idealnie z nami współgrał. Podczas refrenu każdy mógł się czymś popisać.
Na zakończenie wszyscy wyskoczyliśmy w górę a na sali rozległy się gromkie brawa. Całą paczką stanęliśmy w kółku i wykrzyknęliśmy naszą dewizę ,,Juntos somos mas!" (tłum. Razem możemy więcej!)


Po zajęciach wróciłam do domu, szybko się przebrałam i poszłam do pracy. Mam wielkie szczęście, że mam blisko i nie muszę się tłuc autobusem przez pół miasta! Jest to dosyć znana restauracja w Buenos Aires, więc jak na kelnerkę dostaję tu godne wynagrodzenie. Szczerze powiedziawszy, to sama nie wiem jak się dostałam do tak prestiżowej restauracji. Zresztą... nieważne.
Nigdy nie wchodzę do restauracji, przez główne wejście, tylko przez podwórze. Dzisiaj było tak samo.  Moim zadaniem oprócz bycia kelnerką jest szukanie gościom wolnych stolików.
Zaraz, zaraz... Co on tutaj robi?! Jeszcze muszę go powitać! Boże... Przecież on mnie znienawidzi! Ale....Raz się żyję....
~*~
 W końcu rozdział! Szczerze? To nie jestem z niego dumna, bo to mój pierwszy rozdział takim 'stylem'.  Jest jakiś taki zawiły i taki ble i strasznie krótki! ;c Ale mam nadzieję, że mi wybaczycie ;) Pewnie mi taki wyszedł gdyż pisałam go przez 2 dni i to jeszcze z gorączką więc... :D No więc ten... Pozdrawiam i piszcie czego tu brakuje, a czego za dużo a ja zabieram się za wygląd bloga bo wstyd takiego mieć :D
Ciao! ;*